fbpx

W poszukiwaniu księcia z bajki

?>

Zamek Liechtenstein, nazywany często Bajkowym Zamkiem Wirtembergii, położony w miasteczku o tak samo brzmiącej nazwie, w południowym landzie Badenii – Wirtemberdze w Niemczech. Tak to się stało, że Natka przebywając obecnie w Bawarii, postanowiła spróbować szczęścia i znaleźć swojego księcia z bajki.

Położony, na skalistym wzniesieniu, obszarze Jury Szwabskiej zamek góruje nad Liechtensteinem. Swoją obecną formę przybrał w XIX wieku dzięki hrabiemu Wilhelmowi z Wirtembergii, ale jego początki datowane są na lata 1388. Zbudowany na ruinach średniowiecznej warowni na podstawie opisu zawartego w książce “Lichtenstein” znanego, niemieckiego pisarza Wilhelma Hauffa. Kręta i stroma droga prowadzi do kompleksu zamkowego, otoczonego wysokim murem, a poza jego granicami wielkim parkiem, całość kompleksu nadal jest własnością prywatną rodziny Księstwa z Urach. Do 1892 był całkowicie zamknięty, służył jedynie jako letnia rezydencja, którą jest do tej pory. Tylko mała część zamku jest udostępniona do zwiedzania. Miejsce cieszy się dużym zainteresowaniem, mnóstwem zwiedzających z całego świata i tak się złożyło, że polski to pierwszy usłyszany język na miejscu. Za samo wejście nie płaci się tak dużo. Za wstęp na Dziedziniec Zamkowy trzeba zapłacić 2 € za bilet normalny i 1 € za ulgowy. Podstawowa wycieczka z przewodnikiem (trwa ok. 30 min.) to koszt rzędu 6 € i 3,50 € kolejno za bilet normalny i ulgowy.
Zamek wisi nad przepaścią, gdzie u podnóża góry widać urokliwe miasteczko. Widoki zapierają dech w piersiach. Zwiedzanie zaczynamy od dziedzińca, na którym mieści się główna część zamku, kaplica, budynki gospodarcze czy kuchnia. Do zamku prowadzi most, a całość otoczona jest fosą choć po wodzie nie ma już ani śladu. Po miejscu oprowadza nas przewodnik, który opowiada historię tego urokliwego miejsca.

Pierwsze pomieszczenie do którego wchodzimy to Sala Zbrojowa z wiszącymi herbami rodowymi i rycerskimi zbrojami w tym z zbroją hrabiego, który mierzył 193 cm wzrostu (zaskakująco dużo jak na tamte czasy). Jak na prawdziwy zamek przystało nie zabrakło kolekcji uzbrojenia – pokaźnego zbioru mieczy, kusz, halabard,  flint, muszkietów i innego używanego wtedy oręża. Wśród tego wszystkiego znajduje się także pancerz samurajski wraz z japońskim katanami, dość egzotyczny element w porównaniu z resztą zbiorów. Klimat komnat buduje wpadające światło przez piękne gotyckie witraże.

Z zbrojowni przechodzimy do Kaplicy, w której widzimy rzeźby 12 apostołów, oryginalne obrazy z 1470 roku. Wznosząc głowę ku niebu zauważamy siedem złotych symboli, które oznaczają “Siedem Radości Maryi”. Niebiesko-złote sklepienie dopełnia pomieszczenie i daje niesamowity efekt.

Następnie przechodzimy do Sali Myśliwskiej, wszystko jest pięknie zdobione drewnem, a u sufitu wisi wielki szklany kielich. Jak się okazuje należał on do hrabiego i tak samo jak on kielich mierzy 193 cm „wzrostu” (!), mieściły się do niego aż trzy butelki szampana i aby je wypić hrabia potrzebował do pomocy jeszcze dwóch innych osób. Podobno nie do picia, tylko do trzymania, po jednej do hrabiego i kielicha.

 

Kielich “mierzący” 193 cm!

Kolejne pomieszczenie już bardziej kameralne, ale równie piękne i jasne to Komnata Królewska. Mieści stół, przy którym biesiadowano, jednak nie on jest tu najważniejszy. Na ścianie wisi dosłownie „postrzelone lustro”. Kiedy w 1945 r. alianci ostrzeliwali zamek zniszczyli część wieży i lewą część samego zamku. Zrobienie dziury w lustrze to także ich sprawa, ale jak do tego doszło do końca nie wiadomo. Jedna z wersji mówi, że francuski żołnierz widząc w pomieszczeniu zwolenników Hitlera oddał strzał w ich kierunku jednak nie trafił i pocisk odbił się od pieca kaflowego i rykoszetem uderzył w lustro. Druga wersja mówi, że jeden z żołnierzy francuskich widząc swoje odbicie w lustrze przestraszył się myśląc, że to jeden z wrogów i strzelił do „samego siebie”.

Przechodzimy do Pokoju Wykuszowego znajdujący się, jak sama nazwa wskazuje, w wykuszu (formie architektonicznej wzorowanej na budownictwie Bliskiego Wschodu, fragment budynku poszerzający przylegające wnętrze). Tu możemy spojrzeć historii w oczy, mieszczą się w nim odciśnięte, gipsowe maski śmierci Napoleona,  poety Johanna Wolfganga Goethego, hrabiego, który był właścicielem zamku oraz Frierdicha Schillera – niemieckiego poety, filozofa i wiele innych.

Udajemy się na piętro, gdzie mieści się Sala Rycerska. Duże i jasne pomieszczenie pamięta niejedną wykwintną kolację. Kuchnia znajdowała się poza zamkiem w oddzielnych budynkach, więc zjeść ciepły posiłek to było nie lada wyzwanie, a służba musiała się nieźle spieszyć, żeby hrabiemu pieczona kaczka czy inny rosół nie wystygł. Na ścianach wiszą portrety przedstawiające dawnych mieszkańców zamku, w tym porter naturalnych rozmiarów pierwszego właściciela warowni, a na jednej z nich dodatkowo przy samym suficie znajdują się witrażowe drzwiczki. Był to swego rodzaju głośnik. Kiedy towarzystwu zachciało się muzyki do uczty, wystarczyło zaklaskać i siedzący na górze muzykanci zaczynali grać.

Sala Rycerska Źródło: https://www.schloss-lichtenstein.de/de/

“Bajkowy Zamek Wirtembergii” jest z pewnością wart odwiedzenia. Jeśli ktoś ma odpowiednie środki może nawet wynająć sobie zamek w celu organizacji przyjęcia weselnego, komunii czy z jakiejkolwiek innej okazji. Natka zamek opuściła bez swojego księcia na białym rumaku, ale na pewno pełna pozytywnej energii i gotowa dalej podbijać świat.

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS

%d bloggers like this: