fbpx

Polska w Ameryce

?>

Pani Teresa Krawiec bądź też pieszczotliwie nazywana przez naszą piątkę koczującą pod jej dachem Panią Mamą przywitała nas z otwartymi ramionami. Spanie już na nas czekało, kolacja również. W końcu normalna łazienka z prysznicem, w którym nie trzeba trzymać się ścian a żel pod prysznic nie ucieka nam do sąsiedniej kabiny. W końcu też normalne łóżko, w którym nie buja, nikt nie budzi na wachtę, czy na sprzątanie pokładu. Takie małe rzeczy, a jak cieszą.

Następnego dnia budzi nas amerykańskim śniadaniem, tyle jedzenia, o które nie trzeba walczyć dawno nie widzieliśmy… O umówionej godzinie czeka już na nas samochód, którym jedziemy do domu innej polskiej rodziny – Państwa Jełowickich, w którym czeka cała reszta naszej konkursowej ekipy. Tam kolejne śniadanie, baniak kawy ze Sturbucksa (pierwszy raz widziany na oczy), mnóstwo zamieszania, ale wszystkim to się bardzo podoba. Nasi gospodarze specjalnie na nasz przyjazd załatwili dodatkowy samochód tak byśmy wszyscy wspólnie mogli spędzić jeszcze chwilę na zwiedzaniu. Zatem, udajemy się na kolejną wycieczkę po Los Angeles.  W pierwszej kolejności udajemy się do obserwatorium w Griffin Park, z którego rozciąga się piękny widok na całe miasto w tym również napis Hollywood. Dalej Venice Beach w Santa Monica to też punkt obowiązkowy, dlatego parę godzin spędzamy siedząc na plaży i gapiąc się w ocean i pływających surferów. Pogoda nie sprzyjała, o opalaniu nie było mowy, raczej wyglądało to jak burza piaskowa, ale mimo to nikt nie chciał się stamtąd ruszyć (dwójka śmiałków weszła nawet do wody). Jeszcze spacer wzdłuż wybrzeża, podziwianie zachodu słońca.

Później już tylko długie poszukiwania naszych samochodów, następnie nas samych, bo nikt nie pamiętał miejsca, w którym mamy się spotkać. Po powrocie do domu czekała na nas niezła impreza. Jak w amerykańskim filmie, czerwone kubeczki, stos pizzy, mnóstwo piwa i amerykańskie gry związane właśnie z tym trunkiem. Do zabawy dołączyło kilku miejscowych a mianowicie znajomi Alberta (syna naszych gospodarzy) i tym razem to my postanowiliśmy pokazać im kilka naszych pijacko-studenckich gier, między innymi “flanki”. To taka gra, gdzie wygrywa drużyna, która szybciej wypije swoje piwo przy jednoczesnym trafianiu do celu (zasady są proste, ale pisanie o tym jest zbyt skomplikowane). W każdym razie trzeba szybko pić. Nasi rodacy z Ameryki byli nieco zdziwieni, bo w ich grach wygrywa się w momencie, kiedy wypijesz jak najmniej albo wcale. Nie do pojęcia xd. Przy pojedynku Polska kontra Ameryka nie mieli szans, a doping z naszej strony był tak głośny, że sąsiedzi zadzwonili na policję. Przyjechały dwa radiowozy. Serio. Nic się w sumie nie stało, policjanci z uśmiechem odjechali.

Ostatni dzień „naszych konkursów” w USA. Wszyscy chcą na zakupy i swoje ostatnie godziny w Ameryce spędzają w sklepach. Potem już tylko pakowanie i o umówionej godzinie czeka na wszystkich autokar, który ma przewieźć nas na pokład Daru Młodzieży, abyśmy odebrali bagaże. Im bliżej statku tym atmosfera coraz bardziej napięta. Nadchodzi chwila pożegnania i zakończenia pewnego etapu podróży. Na statku wielkie zamieszanie, odbieramy toboły, żegnamy się ze studentami, załogą i kapitanem. Dla nas to także pożegnanie z „konkursami”. Oni wracają, a my zostajemy jeszcze trochę w Stanach. Nasza III wachta, gorąco nas pożegnała, zaśpiewała piosenkę o śmieciach, no i tak między nami lepszej wachty nie mogliśmy sobie wymarzyć. My z kei pomachaliśmy najpierw w kierunku statku, potem w kierunku autokaru z „konkursami” i wróciliśmy na pokład. Pan Tomek (gościł większą grupę laureatów oraz woził nas po mieście, zgodził się przenocować nas jeszcze jeden wieczór do momentu aż nie odbierzemy wypożyczanego samochodu) miał wpaść na statek pozwiedzać, więc czekając na jego przyjazd spędziliśmy ostatnie chwile z załogą. Pomogliśmy naszej wachcie w obieraniu ziemniaków i ostatni raz weszliśmy na reje, ostatnie przejście po pokładzie aż w końcu z wielkim trudem opuszczamy statek na dobre. Ekipo, do zobaczenia w Panamie!

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS

%d bloggers like this: