fbpx

Halo? Kto ukradł noc? 

?>

Każda podróż zaczyna się od tego samego. Wszystko wyrzucamy z szafy i tak leży najpierw przez weekend. Potem jak mama już krzyczy to znaczy, że chyba trzeba coś ruszyć z pakowaniem. Segregowanie na odpowiednie sterty: na pewno, może, nie jestem pewien i do prasowania. Zazwyczaj trzeba spakować się raz, drugi, trzeci, a bo ta skarpetka nie do pary czy ta koszulka jest nie wyjściowa. Po poprzednich wyjazdach już nawykowo wie się czy wszystko jest na swoim miejscu, co może się przydać, a co przeleży całą podróż nieruszone. Z doświadczenia się wie, że nie ma co brać dużo ubrań na żagle, bo i tak ciągle chodzi się w tym samym.

 

 

Następnie pożegnania, ale już takie takie prawdziwe, wielu znajomych myślało, że rejs już dawno skończył się albo że wyjazd już tuż tuż i przy każdej okazji życzyli wszystkiego co najlepsze.

Na lotnisku grupa załogi czekającej na odlot powoli zbiera się. Wszyscy czekają, nie wiedząc specjalnie co można z sobą zrobić. Pozostaje pożegnać się z rodzicami, w końcu odpoczniemy od siebie na parę miesięcy, machają nam białymi chusteczkami na pożegnanie. Następnie szybka odprawa, szybkie piwko i w drogę. Przed nami około 9 godzinny lot. Nic tylko zamknąć oczy i lekko odespać, w końcu wylecieliśmy o 14:40 czasu polskiego, a przylecimy około 00:00 czasu polskiego, a 9:00 rano czasu japońskiego.

Warto też trochę ponarzekać. Tanie latanie zachęca coraz więcej rządnych podróży turystów w tym także Polaków. Chcąc obalić stereotyp typowego Polaka, który to się zachować nie umie wchodziliśmy na pokład boeinga 787 rodzimej linii LOT pełni optymizmu… No i nie zawiedliśmy się, było jak zwykle. Dwóch pijanych Polaków do tego bardzo głośnych praktycznie przez cały lot dawali o sobie znać współpasażerom. Choć to wszystko przez ten długi lot, no i wysokość była zła i ciśnienie było złe a i temperatura też pewnie była zła.

LEAVE A COMMENT

RELATED POSTS

%d bloggers like this: