fbpx
Browsing Category

rejs niepodległości

Polska w Ameryce

Pani Teresa Krawiec bądź też pieszczotliwie nazywana przez naszą piątkę koczującą pod jej dachem Panią Mamą przywitała nas z otwartymi ramionami. Spanie już na nas czekało, kolacja również. W końcu normalna łazienka z prysznicem, w którym nie trzeba trzymać się ścian a żel pod prysznic nie ucieka nam do sąsiedniej kabiny. W końcu też normalne…

Święta na fali

San Francisco opuszczamy na żaglach, port żegnaliśmy przy gorących okrzykach Polaków stojących na kei. Tym razem pogoda bardziej sprzyjała i postawiliśmy wszystkie trójkąty co w jakiś sposób rekompensowało nam nieudaną próbę przepłynięcia Golden Gate pod żaglami. Kierunek Los Angeles! Ale chwila, chwila – mamy jeszcze święta po drodze. Pogoda tak mało świąteczna, że wszyscy o…

Ameryko, jesteśmy!

Ziemia na horyzoncie!! Tyle na to czekaliśmy, aż w końcu jest – upragniony stały ląd, wymarzona Ameryka. Pierwotny plan wejścia do portu San Francisco przewidywany był na 18ego grudnia. Od rana gwar i poruszenie jak na jakimś targu, bosman krzyczy bardziej niż zwykle, kapitan często widziany na pokładzie, nikomu nie udaje się schować przed robotą….

Nie ma co, dajcie ląd

Tekst pisany 14.12.2018 Miesiąc temu ruszyliśmy z domu w naszą podróż, dla nas równo miesiąc, ponieważ nie można zapomnieć o linii zmiany daty. Zdarzało nam się na dłużej wyjeżdżać jednak tym razem refleksje przychodzą całkiem inne. Przede wszystkim jest to okres przedświąteczny, gdzie normalnie na lądzie odliczalibyśmy dni do świąt, kupowali prezenty, robili świąteczne porządki,…

W dzisiejszym wydaniu – Andrzejkowe wróżby, „Darowe” rozrywki, RejaGym i syzyfowe prace

Nasze statkowe dni nie są tak różnorodne jak desery podawane do kolacji, ale coś zawsze się dzieje. Ostatnim większym wydarzeniem były Andrzejki, co prawda w innym terminie niż Wasze, ale nie mniej interesujące. Na starcie czekała na nas jedna wróżba – zadanie do obiadu (coś w stylu zaproś oficera na spacer po statku, albo osobę…

Pranie, sprzątanie, gotowanie, a także krótki sztorm, niezła ulewa i dzień świstaka

Poprzedni wpis był tylko wstępem do jakże zawiłej polityki życia na statku. Całe te wachty, maszty, reje to dla większości czysty bełkot, a więc od początku. Wszyscy „praktykanci”, czyli ludzie, którzy dostali się na statek tak jak my z konkursu oraz studenci Nawigacji Uniwersytetu Morskiego zostali podzieleni na trzy wachty tj. grupy mniej więcej 45…

W żeglarstwie jak w polskim kinie… nic się nie dzieje

Słowem wstępu. Prowadzenie bloga podczas rejsu, gdzie przez ponad miesiąc nie zawija się do portu nie jest rzeczą najłatwiejszą. Umówmy się, wszystko co dzieje się na żaglowcu jest diabelsko powtarzalne, monotonne i na dłuższą metę dość nudne. Ale, że nikt nudzić się nie może to zawsze ktoś znajdzie nam coś do pracy. Ale zacznijmy może…

Halo? Kto ukradł noc? 

Każda podróż zaczyna się od tego samego. Wszystko wyrzucamy z szafy i tak leży najpierw przez weekend. Potem jak mama już krzyczy to znaczy, że chyba trzeba coś ruszyć z pakowaniem. Segregowanie na odpowiednie sterty: na pewno, może, nie jestem pewien i do prasowania. Zazwyczaj trzeba spakować się raz, drugi, trzeci, a bo ta skarpetka…